Europa w żółtawym mroku

Chcę napisać kilka słów o serialu ,,Noir'' zaliczającym się do gatunku ,,Anime'', a więc będącym częścią japońskiej sztuki animacji. Chcę, mimo iż serial ten nie jest jakimś wybitnym dziełem sztuki. Wywarł on na mnie jednak wrażenie z powodu przemyśleń i refleksji jakie wywołał. Oczywiście nie stało by się tak, gdyby nie wysoki poziom jego realizacji, znakomita kreska, niezwykła staranność w oddaniu detali i naprawdę dobra, doskonale zaaranżowana muzyka.

Na ważne pytanie czy ,,Noir'' tylko przypadkiem wyzwala przemyślenia podobne do poniżej opisanych nie da się jednak odpowiedzieć bez podjęcia ryzyka znalezienia się w sidłach wszechobecnej w podobnych przypadkach nadinterpretacji. Należy o tym pamiętać decydując się na obejrzenie serii, szczególnie że scenariusz z pewnością nie jest jej wielkim atutem, schodząc w hierarchii naszych zainteresowań na dość daleki plan.

,,Noir'' to rozgrywająca się głównie we współczesnej Europie historia dwóch dziewczyn: obie są zawodowymi zabójczyniami. Jedna z nich to dorosła, piękna kobieta, której rodzice zostali zamordowani kiedy była jeszcze małą dziewczynką. Druga to nastolatka, której przeszłość i tożsamość stanowią tajemnicę również dla niej samej. Obie bohaterki łączy chęć poznania własnej przeszłości -- w domyśle -- odnalezienia wewnętrznej równowagi, spokoju, a więc tego co w tradycyjnej kulturze Wschodu zwykło uważać się za dobro najwyższe. To jest nasz pierwszy trop.

Akcja rozgrywa się głównie w Paryżu. Wybór ten nie jest przypadkowy, jako że uznawany jest on często za stolicę i symbol europejskiej kultury, a to właśnie ona jest główną bohaterką filmu. Pamiętajmy, że tu Europa rysowana jest ręką Japończyka -- jej obraz zabarwiony jest więc kolorytem stereotypów i fascynacji odległą i obcą kulturą Zachodu, której cechy z lubością eksponowane są dosłownie w każdej scenie.

Już w czołówce daje się zauważyć nawiązanie do filmów z Jamesem Bondem, same bohaterki jak i ich oponenci mają wiele cech przeniesionych ze swych bondowskich pierwowzorów. Oczywiście nie tylko: jedynie wyjątkowo niedomyślnym widzom obce by było skojarzenie pieczołowicie pielęgnowanej zielonej roślinki... Jednym słowem źródeł inspiracji było z pewnością wiele: syscylijska mafia, porachunki z czasów głębokiego komunizmu -- to wszystko stanęło u podstaw wielu obrazów i powieści przypominających o zdarzeniach wyciągniętych z mniej lub bardziej głębokich mroków europejskiej historii.

Sam Paryż skopiowany jest chyba prosto z pocztówek: spokojne uliczki, urocze kafejki, na ulicach towarzyszy nam często charakterystyczna akordeonowa muzyka, czasem też usłyszymy Chopina, artystę najlepiej chyba kojarzącego się Japończykowi z Europą. Elementy ubioru, wnętrza, nawet bagietki niesione w papierowych torbach, wszystko to jest do bólu francuskie. Poza Paryżem jest zresztą podobnie: na Korsyce świeci słońce, dominują tam przepiękne krajobrazy, w Rosji naturalnie jest biednie i zimno. Wrażenie, że ta Europa jest wyłącznie projekcją wyobrażeń o niej uderza od samego początku, lecz dla przedstawiciela kultury Zachodu jest to ciekawe doświadczenie i największa zaleta: wszak nie często dane jest przeglądać się nam w lustrze tak pięknie wykrzywionym odległym i bardzo w sumie obcym punktem widzenia.

Interesujące jak łatwo jest, mimo niezwykle dopracowanych detali mających przekonać widza co do realności pokazanego świata Starego Kontynentu, odgadnąć pochodzenie twórców ,,Noir''. Japońskie pozostaje to, co w naszej kulturze jest dla człowieka Wschodu najbardziej obce i niezrozumiałe, tym samym najtrudniejsze do podrobienia. Japońskie jest wnętrze bohaterów, sposób pojmowania Świata, interakcja z otoczeniem, podejście do życia, nawet dialogi, gesty i mimika twarzy; wszystkie te cechy, mieszczące się bardziej w sferze kształtowanej wiekami psychiki, a będące prawdziwą istotą różnic kulturowych postacie odziedziczyły po swych japońskich rodzicach. Specyficzne pojmowanie kwestii życia i śmierci, honoru, wiara w równowagę i harmonię -- to są cechy kultur Wschodu. Czymże są bohaterki: brunetka i blondynka, o przeciwstawnych, ale uzupełniających się charakterach, jeśli nie uosobieniem sił ing - jang, z których po zburzeniu starego porządku powstać ma nowa jakość?

Bardzo dużą rolę w filmie odgrywa również muzyka, reprezentuje ona spore spektrum brzmień: począwszy od delikatnych fortepianowych, a skończywszy na ciężkich, elektronicznych. Różnorodność styli sugeruje pochodzenie z różnych części Świata, nigdy jednak nie nawiązujac do tego, co ostatnio zwykło określać się mianem muzyki etnicznej. Wymieszane ze sobą, kontrastujące często brzmienia, piosenki śpiewane w kilku językach utwierdzają w przekonaniu, że muzyce powierzono tu zadanie przerzucenia dodatkowego pomostu między kulturami -- poprzez podkreślenie różnic, ale i wykazanie podobieństw umożliwiających koegzystencję.

Dla mnie największą wartość ,,Noir'' stanowi fakt, że traktować go można jak powtórkę (a może nawet ćwiczenie praktyczne) z Dicka, który już kiedyś z ogromnym wyczuciem i zadziwiającą przenikliwością opisał skomplikowaną istotę wzajemnych stosunków i zależności obu odległych kultur: Wschodu i Zachodu. W konstrukcji filmu można znaleźć więc potwierdzenie wielu obserwacji poczynionych przez niego w kontekście stosunków japońsko - niemiecko - amerykańskich -- łącznie z tą mówiącą o istocie wzajemnych fascynacji, które często skupiają się na rzeczach niekoniecznie w danej kulturze najwartościowszych, traktując ją często dość powierzchownie (szczególnie pięknym tego przykładem są rysowane imitacje witraży, które nadają pokazywanemu wnętrzu kościoła odpowiedni charakter, będąc jednocześnie zwykłą atrapą, losową mozaiką kolorowych szkiełek, które nie przedstawiają żadnego motywu). Może więc urzekł mnie ,,Noir'' dlatego, że pośród pokazywanych na końcu każdego odcinka przedmiotów będących na wyposażeniu mieszkania panny Mireille, brak li tylko zegarka z myszką Mickey...?

Krzysztof Gajdemski
krzysztof.gajdemski@debian.org.pl
18.12.2002